Translate

6 listopada 2017

Zmieniam się!

Pół roku bez mięsa. Żadnego. Zmieniam się, zmienia się świat dookoła mnie. Dużo czytam i już nie jestem taka jak byłam. Mało mnie tu ostatnio, ale fundamenty do nowego świata muszą być solidne, a na to potrzeba czasu. Priorytety... Chcę, żeby moje ciało było moim sprzymierzeńcem. Zmiana zaczyna się od zatrzymania :)


5 listopada 2017

Naleśniki ciecierzycowe

ziarna ciecierzycy
Przynoszę Wam dzisiaj przepis na naleśniki, które można jeść i na słodko, i na słono. Dodatkową ich zaletą jest to, że ciasto na nie można przygotować nawet kilkanaście godzin przed smażeniem.

To u mnie ostatnio hit! Do tego stopnia, że nie mam nawet ich zdjęcia... Znikają natychmiast, więc często robię je od razu z podwójnej porcji. Ciasto rozrabiam wieczorem, wstawiam do lodówki, a rano smażę. Choć odgrzewane (z nadzieniem w środku) też smakują dobrze :)

Składniki:

- 1 szklanka mąki z ciecierzycy,
- 2 - 3 łyżki tapioki (ewentualnie mąki ziemniaczanej),
- 1 szklanka wody,
- 2 łyżki oleju,
- szczypta soli,
- szczypta kminku (najlepiej mielony).

Przygotowanie:

Wymieszać wszystko dokładnie i odstawić do lodówki na minimum 1 godzinę. Smażyć na suchej lub lekko przetartej olejem patelni.

Próbowaliśmy ich już z:
- dżemem,
- miodem,
- syropem daktylowym,
- kremem czekoladowym z awokado i banana,
- soczewicą z pieczarkami i cebulą,
- awokado z czosnkiem i papryką,
- musem dyniowym.
W każdej z tych kombinacji świetnie się sprawdzają. Warto znać ten przepis!

8 października 2017

Pikantna pasta z białej fasoli


17.09. minęły 42 dni mojego bycia na diecie dr Dąbrowskiej. O moich wrażeniach i refleksjach pisać jeszcze nie czas. Przynoszę Wam za to dzisiaj przepis na pyszną(!) pastę z fasoli. 

Do jedzenia mięsa już chyba nie wrócę, a białko będę czerpać z roślin, więc taka pasta idealnie się do tego nadaje, bo fasola to jedno z lepszych roślinnych źródeł białka. Pasta jest tak dobra, że robiłam ją już 2 razy i wcale mi się nie znudziła :) Spróbujecie?

Składniki i etapy przygotowania:

- 1 szklanka fasoli (namoczyłam ją na całą noc, a potem ugotowałam do miękkości),
- 1 cebula (pokroiłam drobniej i zeszkliłam na oleju),
- 3 ząbki czosnku (obrałam),
- 6 łyżek oliwy,
- 1 ostra papryczka (pozbawiłam ją pestek i ogonka i pokroiłam na mniejsze kawałki; uważajcie, żeby nie dotykać oczu!),
- 2 łyżki octu jabłkowego,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1/3 łyżeczki mielonego kminu.

Wszystko zblendowałam w malakserze, a potem włożyłam do pojemnika i przechowywałam przez kilka dni w lodówce. Smakuje na domowym chlebie (tu ten), a nawet bez niego ;) Polecam!

24 września 2017

Gryczana tarta z brokułami


Obok takiej tarty nie można przejść obojętnie, czyż nie? :) Drugiego dnia (po leżakowaniu w lodówce) smakowała jeszcze lepiej!

Ciasto powstało z 250 g mąki gryczanej, 3 łyżek oleju, szczypty soli, wody (tyle, by ciasto się zagniotło).
Do przygotowania farszu należy przygotować: 250 ml mleka kokosowego (o tym, jak je zrobić samodzielnie, pisałam tutaj: klik), 1 czerwoną cebulę, 1 małego brokuła, 2 ząbki czosnku, 1 łyżkę zmielonego siemienia lnianego, sól i pieprz (do smaku).

1) Zagniotłam składniki na ciasto i wykleiłam nim wysmarowaną wcześniej tłuszczem formę. Wstawiłam ją do nagrzanego wcześniej do 180 stopni C piekarnika i podpiekałam ok. 20 minut.

2) Siemię lniane zmieliłam, zalałam 3 łyżkami wrzątku. Odstawiłam do wystudzenia. 

3) Brokuła po umyciu podzieliłam na mniejsze kawałki, wrzuciłam do wrzącej, osolonej wody, a po 5 minutach odcedziłam i wystudziłam. Cebulę pokroiłam.

4) Na podpieczonym spodzie położyłam brokuła i cebulę.

5) Na patelni rozgrzałam mleko kokosowe, dodałam czosnek (przeciśnięty przez praskę) i siemię. Przyprawiłam do smaku, wymieszałam i zalałam tartę.

6) Wstawiłam do piekarnika i piekłam 20 minut.

Spróbujcie i dajcie znać, czy Wasze kubki smakowe zaakceptowały ten smak :)

21 września 2017

Placki z czerwonej soczewicy

Zrobiłam je raz przed przejściem na dietę dr Dąbrowskiej, a potem przez całe 42 dni marzyłam o powtórce :) I nadszedł ten dzień! 

Doskonale smakują o każdej porze dnia! I dodatki do nich też mogą być różne. Dzisiaj zjadłam je z resztką leczo, które zostało mi z poprzedniego dnia, ale równie dobrze smakować będą z keczupem czy z sosem czosnkowym. Porcja jest całkiem spora - za każdym razem wyszło mi ponad 20 placków. Są naprawdę pyszne, polecam!

1) 180 g czerwonej soczewicy zalałam zimną wodą i odstawiłam na 8 - 12 godzin.

2) Przepłukałam soczewicę pod bieżącą wodą, dodałam: 2 ząbki czosnku, 1 łyżeczkę soli, 3 łyżeczki oregano, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 3 łyżki płatków drożdżowych (opcjonalnie), 350 ml wody. Zblendowałam wszystko na gładką masę.

3) Do przygotowanej masy wsypałam 150 g mąki gryczanej, dodałam również: 1 drobno pokrojoną cebulę i kilkanaście suszonych pomidorów. Wymieszałam wszystko i odstawiłam na kwadrans.

4) Patelnię rozgrzałam i wysmarowałam delikatnie olejem. Wykładałam masę (na 1 placek 1 łyżka ciasta) i smażyłam na złoty kolor z obu stron.

10 września 2017

Szybki domowy chlebek drożdżowy (bez glutenu)


12 g świeżych drożdży wymieszałam z 1 łyżką miodu. Dodałam 2 szczypty soli i 1 szklankę ciepłej wody, wymieszałam. Dosypałam 1 szklankę mąki gryczanej i wymieszałam do połączenia się składników. Miskę przykryłam ściereczką i odstawiłam na kwadrans w ciepłe miejsce.
Wymieszałam ciasto i nakładałam do foremek w kształcie gofrów. Ponownie przykryłam ściereczką i odstawiłam na 10 minut.
Piekarnik nagrzałam do 200 stopni C, wstawiłam foremki z ciastem i piekłam 17 minut.
Zaraz po upieczeniu wyjęłam chlebki z foremek i położyłam na kratkę, by nie zaparowały, a gdy ostygły - zapakowałam w foliową torebkę, którą zawiązałam, dzięki czemu następnego dnia nadal były miękkie i smaczne. Źródło przepisu: klik.

I nastał zachwyt w domu, i chcemy więcej :)

Edit (w odpowiedzi na Wasze pytania): Z podanego przepisu wyszło mi 6 kromek - gofrów (8 na 13 cm każda). Foremki kupiłam kiedyś w Lidlu.

9 września 2017

Ekspresowa zupa cebulowo - dyniowa

Kto dobrze mnie zna, ten wie, że z zupami mi nie po drodze. Ta jednak skradła moje serce... 


Jest prosta i szybka w przygotowaniu, a i składników nie ma wiele, bo są to:

- 4 cebule,
- mały kawałek dyni (u mnie ok. 400 g),
- ziele angielskie,
- liść laurowy,
- sól,
- pieprz,
- kurkuma.

1. Cebulę i dynię kroję na mniejsze kawałki, wrzucam do wrzącej, osolonej wody, dodaję przyprawy (do smaku) i gotuję do miękkości warzyw (u mnie ok. 20 minut).
2. Blenduję.
3. Kiedy zupa trochę ostygnie, dodaję 1 łyżeczkę oleju lnianego.
4. Posypuję natką pietruszki.

Propozycja idealna na jesień! Polecam!

5 września 2017

Leczo, czyli zamykamy lato w słoiku! I o pasteryzacji na sucho słów kilka.

Zgodnie z obietnicą przynoszę Wam dzisiaj przepis na leczo do słoików. Zimą z chęcią po nie sięgniecie! Będzie smacznie, zdrowo, a na dodatek będziecie mieć pewność, co dokładnie jecie. 

Jeśli chcecie - tak jak ja - delektować się zimą wybornym smakiem leczo, przygotujcie:

- 2 kg pomidorów (u mnie - malinówki),
- 2 kg cukinii,
- 1,5 kg czerwonej papryki,
- 5 ząbków czosnku,
- 2 łyżeczki suszonej bazylii,
- 1 łyżeczkę pieprzu ziarnistego,
- kilka liści laurowych,
- 2 łyżki soli,
- świeże liście selera lub lubczyku,
- olej,
- wodę.

Przyda się również duży garnek i coś do mieszania.

1. Wszystkie warzywa wymyjcie i pokrójcie w kostkę.
2. W garnku rozgrzejcie olej.
3. Podsmażcie przez około kwadrans paprykę.
4. Dodajcie cukinię i podlejcie trochę wodą (ale nie za dużo; leczo ma być gęste).
5. Po 15 minutach dodajcie pomidory i wszystkie przyprawy. Duście około 20 minut (jeśli woda odparuje, dolejcie trochę wody).
6. Wysterylizowane słoiki napełnijcie gorącym leczo, zakręćcie i pasteryzujcie w kąpieli wodnej lub na sucho w piekarniku*.

* Pasteryzacja w kąpieli wodnej nie wchodzi u mnie w grę - nie mam tyle czasu i  nie lubię tego robić; pasteryzacja na sucho (w piekarniku) to mój faworyt! Jak to robię? Otóż wstawiam zakręcone słoiki do zimnego piekarnika (ustawiam je na piekarnikowej blaszce lub na blaszce do pieczenia ciasta, bo w razie gdyby pękły, będzie mniej sprzątania), nagrzewam piekarnik do 120 stopni C i piekę ok. 40 minut, licząc od momentu nagrzania się piekarnika. Po tym czasie wyłączam piekarnik i nie otwieram go do czasu, aż ostygnie. Następnego dnia wynoszę słoiki do piwnicy lub innego chłodnego miejsca.

4 września 2017

Weków czas! Jak wysterylizować słoiki na sucho.

 

Kocham wrzesień! Stragany uginają się wówczas pod ciężarem samych pyszności! Klik.
Pyszności warto zawekować, aby zimą cieszyć się ich smakiem, co też od kilku dni czynię. Jeśli chcecie pójść w moje ślady, zdradzę Wam dzisiaj mój sposób na sterylizowanie słoików na sucho.

Jasnym jest, że słoik przed zawekowaniem powinien być czysty, wyparzony i suchy. Kiedy przetwarzam duże ilości warzyw czy owoców, nie mam czasu (i chęci też...), aby jeszcze wycierać każdy słoik do sucha. Ułatwiam więc sobie życie, korzystając z piekarnika. Jak to robię?

Po pierwsze - myję słoiki i nakrętki.
Po drugie - wstawiam do zimnego piekarnika (na kratkę lub blaszkę).
Po trzecie - rozgrzewam piekarnik do 120 stopni C (góra - dół; ze słoikami i nakrętkami w środku).
Po czwarte - sterylizuję słoiki i nakrętki ok. 10 - 15 minut (licząc od momentu nagrzania się piekarnika).

Sposób jest przeze mnie wielokrotnie sprawdzony i bardzo go polecam!
Oszczędza dużo czasu i nerwów ;)

A już jutro zapraszam po przepis na pyszne leczo na zimę, bo skoro Wasze słoiki będą wysterylizowane to nie mogą się przecież zmarnować ;)

3 września 2017

Dynia + jabłko = lody

Lubimy lody. Na poście dr Dąbrowskiej - ku mej wielkiej uciesze - też je jadam :) I choć bardziej wolę te bananowe czy z tahiny, to dyniowo - jabłkowymi też nie pogardzę. 

Aby przygotować lody dyniowo - jabłkowe, należy:

1) Upiec kawałek dyni i jabłko (u mnie trwało to ok. 25 minut, piekłam w 180 stopniach C).
2) Posypać dynię i jabłko cynamonem (opcjonalnie). Zblendować wszystko.
3) Łyżką do lodów nabrać powstałą masę, włożyć kulki do pojemnika, a pojemnik do zamrażalnika.
4) Po ok. 2 - 3 godzinach przychodzi czas na konsumpcję. A do ozdoby - kilka borówek i malin.

Poezja! I bez żadnego "E" :)

2 września 2017

Jak dobrze zainwestować niecałe 4 zł, czyli rzecz o wiórkach kokosowych, mleku i mące ;)

Kupiłam wiórki kokosowe. Zwykle kupuję je w Lidlu. Tym razem było nie inaczej. Lubię mieć w domu ich mały zapas. Tym razem jednak nie dodałam ich ani do wegańskiego ciasta kokosowego, ani do owsianki dla opornych, ani nawet do Bounty. Tym razem przerobiłam je na 1 litr mleka kokosowego i mąkę kokosową.


Jak zrobiłam mleko kokosowe?

Przygotowałam 200 g wiórków kokosowych niesiarkowanych i 1,2 litra wody. Wiórki umieściłam w misce, zalałam wodą i zostawiłam na noc.
Rano przelałam całość do garnka i podgrzewałam mniej więcej do 60 stopni C. Potem zmiksowałam blenderem na gładko. 
Przelałam całość przez gazę i przechowywałam w lodówce w szklanej butelce, którą widzicie na zdjęciu (2 - 3 dni).
Przed użyciem potrząsałam kilka razy butelką. Oprócz płynu, wytworzyła mi się również stała część.

Wyciśniętych wiórków nie wyrzuciłam. Zrobiłam z nich mąkę.

Jak zrobiłam mąkę kokosową?

Wyciśnięte wiórki zalałam 1 szklanką wrzątku, wymieszałam, zblendowałam. Przelałam przez sitko i odcisnęłam.
Ponownie zalałam wiórki 1 szklanką wrzątku. Wymieszałam, zblendowałam, odcisnęłam z całych sił, by wiórki były jak najbardziej suche.
Rozłożyłam wiórki na piekarnikowej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i rozgniotłam widelcem.
Piekarnik nagrzałam do 100 stopni C i wstawiłam blaszkę z wiórkami. Piekłam przez 90 minut (co jakiś czas mieszałam łyżką).
Zblendowałam i przełożyłam do słoika.

Udana inwestycja! :)

23 sierpnia 2017

Domowy sok z kapusty - łatwiej się nie da!

Na poście leczniczym dr Dąbrowskiej bardzo wskazane są kiszonki. Kupienie kiszonki o akceptowalnym przeze mnie składzie (jestem wymagająca!) nie jest sprawą łatwą, postanowiłam więc nauczyć się je robić. Lepiej późno niż wcale... ;)

Z pomocą przyszedł mi Internet. Googlałam długo, aż w końcu trafiłam na tę stronę: klik. I tak też zrobiłam. Łatwiej się nie da!


Jeśli zdecydujecie się na zrobienie tego soku, nie będziecie żałować! :) Zaoszczędzony czas (nie trzeba chodzić po sklepach) i pieniądze (jedna mała buteleczka kupnego soku to koszt kilku złotych)! 
Najlepiej zaopatrzyć się w kapustę ze sprawdzonego źródła, to oczywiste. Ma być zdrowo, więc chemiczne wynalazki nas nie interesują.

Kiedy kapusta jest już w naszym posiadaniu, myjemy ją, odkrawamy ok. 250 g i kroimy na na drobne kawałki (technika krojenia dowolna ;) ). Pokrojone kawałki wrzucamy do blendera, zalewamy szklanką wody (przegotowanej lub mineralnej niegazowanej). Jeśli ma to być kapusta kiszona, dodajemy również 1/2 łyżeczki soli (ja dałam himalajską). Blendujemy (jednak nie na mus, muszą być widoczne kawałki kapusty); po około 2 minutach blender ma już wolne. 

Jeżeli chcemy pić sok od razu to należy uzbroić się w gazę i sitko - przecedzamy go i jest gotowy do spożycia.
Jeśli chcemy uzyskać sok z kapusty kiszonej (jak ja; na zdjęciu w jednym z kubków), przekładamy wszystko, co zblendowaliśmy do wyparzonego słoika, zakręcamy go i zostawiamy w temperaturze pokojowej na minimum 72 godziny. W tym przypadku warto zwiększyć ilość kapusty, wody i soli, czekać 3 doby na szklankę soku to szaleństwo :P Warto pamiętać, żeby słoik nie był pełen po brzegi, bo wykipi, w słoiku musi być trochę luzu. Po minimum 3 dniach, postępujemy jak w poprzednim przypadku - przecedzamy i pijemy. Nadmiar zlewamy do szklanych butelek i wstawiamy do lodówki.

Jeśli będziemy chcieli zrobić kolejną porcję soku z kiszonej kapusty, warto dodać do niej trochę soku z poprzedniej tury - przyspieszy to nam fermentację.
Pulpa z kapusty może zawędrować do surówki, kanapek itd. A sok to najlepszy probiotyk, więc róbmy i pijmy na zdrowie! Nie tylko kubki smakowe będą zadowolone, jelita kochają takie smaki ;) Polecam!

22 sierpnia 2017

Moje menu na diecie dr Dąbrowskiej - tydzień 1

W 2014 roku podjęłam post dr Dąbrowskiej po raz pierwszy. Obecnie jestem w trakcie drugiego, robię go w celach leczniczych. 
Z pierwszego postu nie mam ani jednego zdjęcia tego, co wówczas jadłam, teraz postanowiłam naprawić ten błąd ;) 

moje menu na diecie warzywno - owocowej dr Dąbrowskiej, tydzień 1
Dzień 1

Śniadanie: woda, sok z kiszonych ogórków, świeże ogórki, surowa marchewka, pomidory malinowe z cebulą, pomidory koktajlowe,
Obiadsok z kiszonych ogórków, surowy makaron z cukinii (o tym, jak go zrobić możesz przeczytać tutaj: klik) z sosem (zblendowane: pomidor, czerwona papryka, ząbek czosnku, kawałek selera naciowego, pieprz, kurkuma), pomidory koktajlowe, seler naciowy z sosem (ten sam, co do "makaronu"), ugotowany brokuł,
Podwieczorek: woda z gotowania jabłka, ugotowane jabłko,
Kolacja: woda, surowe jabłko i marchewka.

Dzień 2

Śniadanie: woda, sok marchewkowo - selerowy, świeże ogórki, surowe marchewki, pomidory koktajlowe, gotowane jabłko posypane cynamonem,
Drugie śniadanie: pomidor malinowy posypany pieprzem, seler naciowy,
Obiad: sok z grejpfruta (rozcieńczony z wodą), pomidory koktajlowe, ogórki małosolne, gotowany brokuł, frytki z dyni (często je robię, bo kochamy je miłością wielką, pisałam o tym tutaj: klik; na diecie robię je jednak bez tłuszczu), sos (zblendowane: namoczone wcześniej suszone pomidory (bez oleju), świeży szpinak, rzodkiewka, pieprz),
Kolacja: sok z grejpfruta, świeże ogórki, surowa marchewka, rzodkiewka.

Dzień 3

Śniadanie: sok z jabłka i ogórka z imbirem, frytki z dyni z natką pietruszki, pomidory koktajlowe,
Obiad: woda z imbirem, sok z grejpfruta (rozcieńczony z wodą), pomidor z kiełkami rzodkiewki, rzodkiewka, świeże ogórki, kalarepka, gotowana pietruszka,
Kolacja: woda, pomidor z pieprzem i kiełkami, gotowana pietruszka, świeże ogórki, kalarepka, surowa marchewka.

Dzień 4

Śniadanie: sok z kiszonych ogórków, sok z buraka, jabłka i imbiru, ogórki kiszone, pomidory koktajlowe, "dyniownica" z cebulą i kiełkami brokuła (robię ją często także poza postem: klik, na poście cebulę szklę na wodzie, a potem dodaję czarną sól i zblendowaną dynię),
Obiad: woda, sok z kiszonych ogórków, surowa marchewka, ogórek kiszony, gotowane buraki posypane kiełkami, babeczki z wytłoczyn po porannym soku (to, co zostało z buraka, jabłka i imbiru doprawiłam pieprzem, kurkumą i oregano, włożyłam do foremek i piekłam przez 25 minut w piekarniku [180 stopni C]) na liściach szpinaku,
Kolacja: woda, babeczka z obiadu, surowa marchewka.



Dzień 5

Śniadanie: sok z kiszonych ogórków, smoothie z jabłka, szpinaku i soku z cytryny, surówka z kiszonej kapusty z marchewką posypana kiełkami, pomidor i kalarepka z pieprzem i kiełkami,
Obiad: sok marchewkowy, gołąbek jarski w sosie pomidorowym (farsz powstał z marchewki, pietruszki, szpinaku, cebuli i przypraw; piekłam go ok. 25 minut w piekarniku),
Kolacja: sok z buraków, jabłka, selera naciowego, marchwi i pomidory koktajlowe.

Dzień 6

Śniadanie: woda, sok z grejpfruta (rozcieńczony z wodą), kalarepka, pomidory koktajlowe, chlebek z wytłoczyn po soku z dnia 5 (wyłożyłam je na blachę i wysuszyłam w piekarniku nagrzanym do 100 stopni C),
Obiad: sok z grejpfruta (rozcieńczony z wodą), szaszłyki (cebula, 3 kolory papryki, cukinia, przyprawy) na sałacie i kiełkach, sos (ogórek, cukinia, pół jabłka, pieprz, kurkuma, trochę soku z cytryny, 1 łyżka octu jabłkowego)
Podwieczorek: jabłko.

Dzień 7

Śniadaniesok z jabłka, buraków, marchewki, natki pietruszki i selera naciowego. Do tego kapusta kiszona owinięta w liść sałaty, pieczone frytki i pomidory koktajlowe, 
Drugie śniadanie: pół jabłka, borówki,
Obiad: sok (ten sam, co do śniadania), babeczki z wytłoczyn po soku (zrobione tak jak w 4 dniu), kiełki, szpinak, świeże ogórki ze szczypiorkiem,
Kolacja: sok marchewkowy, kalarepka z sosem (zblendowane: namoczone wcześniej suszone pomidory, kawałek upieczonej wcześniej dyni, ząbek czosnku, przyprawy), kiełkami i szczypiorkiem.



Dla niewtajemniczonych ;) przypomnę, że na diecie warzywno - owocowej dr Dąbrowskiej dozwolone są następujące produkty:


21 sierpnia 2017

Paluszki kukurydziane z amarantusem

Nie jest to wprawdzie moje nowe odkrycie, ale chyba się jeszcze nim z Wami nie dzieliłam. Znalezione stacjonarnie, w sklepie Carrefour. Koszt: ok. 5 zł.

Crispins. A w składzie: kukurydza, mąka z amarantusa 21%, suszona cebula, kminek, sól. Produkt bezglutenowy

Wyprodukowane w Czechach.

Do kina, do pracy, w podróż... 

20 sierpnia 2017

"Przywracać zdrowie żywieniem..." - dieta lecznicza dr Ewy Dąbrowskiej, część 2

Dzisiaj przynoszę Wam kolejną wiedzę na temat diety leczniczej (in. postu) dr Ewy Dąbrowskiej. Jeśli nie czytałeś części pierwszej, możesz znaleźć ją tutaj: klik.

Uruchamianie samoleczących mechanizmów przez post, dwuetapowe leczenie żywieniem

Aby przywrócić zdrowie zepsute chorobami cywilizacyjnymi, należy najpierw zastosować "oczyszczającą" głodówkę leczniczą lub (i o tym piszę ja) dietę warzywno - owocową, a potem wprowadzić na stałe zdrowe żywienie
Leczeniu będzie sprzyjał wysiłek fizyczny (np.: spacery, gimnastyka).

I. Pierwszy etap, czyli DIETA WARZYWNO - OWOCOWA to czas, kiedy spożywa się wyłącznie dozwolone warzywa i owoce. "Pierwszy etap nie powinien być dla człowieka jednorazowym epizodem, do którego się nie wraca". Czas kuracji zależy od tego, co nam dolega i od naszego nastawienia do diety (najlepsze efekty uzyskuje się, gdy dieta trwa 6 tygodni, czyli 42 dni, jednak można stosować krótsze kuracje, przeplatając je okresami zdrowego żywienia; minimalny czas trwania diety to 7 - 10 dni).

Najtrudniejsze są pierwsze dni. Mam styczność z ludźmi, którzy przeprowadzają tę dietę (zgłębiam ten temat szczegółowo od 3 lat), sama też ją przechodziłam (ale o tym później), więc wiem, o czym piszę. Jeżeli do tej pory odżywialiście się - nazwijmy to - przeciętnie, jedliście mięso, piliście kawę/herbatę, paliliście papierosy czy spożywaliście alkohol to w pierwszych dniach diety możecie spodziewać się np.: bólu głowy, osłabienia, biegunki, wymiotów, gorączki (oczywiście nie u wszystkich to wystąpi, ale lepiej mieć taką wiedzę i zaplanować początek tej diety na wolne dni). Dzieje się tak dlatego że "do krwi uwalniają się rozpuszczalne w tłuszczu toksyny (pestycydy, leki)".
W trakcie diety należy dbać o regularne wypróżnienia. 

Po kilku dniach poprawia się sen, nastrój, zwiększają się nasze moce :) Dr Dąbrowska tak to opisuje: "Zwiększa się tolerancja wysiłku, zmniejszają się bóle wieńcowe, stawowe, stopy stają się cieplejsze, przebarwienia troficzne skóry cofają się, ustępują obrzęki, pojawia się wielomocz. Pot i mocz przybierają przykry zapach, zaś stolec traci przykrą woń".
W trakcie diety często występują tzw. kryzysy ozdrowieńcze (nasilają się niektóre dolegliwości z przeszłości, np. boli ręka, która była złamana albo pojawia się szum w uszach, bo ktoś kiedyś chorował na zapalenie uszu).

Kto nie powinien przeprowadzać tej diety?

Dieta warzywno - owocowa NIE jest przeznaczona: dla dzieci, dziewcząt w okresie dojrzewania, kobiet w ciąży i karmiących, osób w zaawansowanych chorobach wyniszczających (nowotwory, nadczynność tarczycy, przed operacją, czynna gruźlica, krańcowa niewydolność narządów - nerek, wątroby, nadnerczy, układu krążenia, ostra porfiria), przy ciężkich depresjach, w stanach po transplantacji narządów (nerek, wątroby, serca).


Wskazania do przeprowadzenia diety warzywno - owocowej dr Ewy Dąbrowskiej [za: Krystyna Dajka, ks. Łukasz Piórkowski, "Post Daniela z uzdrawiającą dietą warzywno - owocową dr Ewy Dąbrowskiej, Wydawnictwo WAM, 2017] :

alergie skórne, astma oskrzelowa, autoimmunologiczne zapalenie wątroby i mięśni, bezpłodność, bezsenność, bóle różnego pochodzenia, bulimia, chorobliwe łaknienie, cukrzyca typu I (ale w tym przypadku post można podjąć tylko w warunkach szpitalnych), chroniczne bóle głowy, Hashimoto, jaskra w początkowym stadium, kamica nerkowa, katar sienny, łuszczyca, miażdżyca, migrena, nadwaga i otyłość, niedoczynność tarczycy, paradontoza, podwyższona krzepliwość krwi, podwyższony poziom insuliny we krwi, porfiria skórna, reumatoidalne zapalenie stawów, skaza moczanowa, sklerodermia, skutki uboczne leczenia farmakologicznego, uzależnienia (od nikotyny, alkoholu, leków, innych używek), wysoka prolaktyna, zakrzepy żylne, zaparcia, zespół jelita drażliwego, zgaga.

Na czym polega dieta warzywno - owocowa dr Dąbrowskiej?

Dziennie należy spożywać nie więcej niż 600 - 800 kalorii. W diecie muszą znajdować się wyłącznie dozwolone warzywa i owoce.





Dietę przeprowadzamy pod kontrolą lekarza (to szczególnie ważne przy stałym przyjmowaniu leków, bo to lekarz decyduje, czy lek utrzymać/zmniejszyć jego dawkę czy go odstawić, by nie pojawiły się polekowe działania uboczne).
Najlepiej rozpocząć dietę od testów na nietolerancje pokarmowe, by nie utrudniać organizmowi procesu samoleczenia.

Jak to wygląda w praktyce? Spożywa się przede wszystkim surowe warzywa (np. w postaci surówek, kiszonek, soków i zakwasów) i surowe owoce (te powinno się spożywać w ilościach śladowych). Można spożywać również warzywa duszone i zupy warzywne (pamiętając, żeby gotować je al dente i spożywać dopiero po surowych, czyli na końcu posiłku), korzystne jest gotowanie na parze.

Warto wiedzieć, że podczas postu należy do pokarmów należy dodawać czosnek i chrzan, bo zabijają one bakterie gnilne, nie niszcząc jednocześnie bakterii fermentacyjnych. Ogromnie ważne jest także spożywanie kiszonek, które usprawniają trawienie i eliminują złogi.

Jemy wtedy, gdy jesteśmy głodni, najlepiej 3 razy dziennie. Kiedy włączy się odżywianie wewnętrzne (organizm karmi się wówczas złogami), można nie czuć głodu, ale jeść należy. Jeśli nie ma apetytu, można zamienić posiłki stałe na soki warzywne (śniadanie: 2 różne soki warzywne po 150 ml każdy, obiad: kompot bez słodu: 220 ml, wywar z zupy: 300 ml, kolacja: 2 różne soki warzywne po 150 ml każdy).
Wielkość posiłków jest dowolna (ale nie można przekroczyć 600 - 800 kalorii). W trakcie postu pijemy dużo wody.

W skład każdego posiłku wchodzić powinny (w następującej kolejności):

1) płyn, czyli np.: sok z dozwolonych produktów, kompot (z samych dozwolonych owoców, bez słodu), zakwas (np. z buraków, podgrzej go do 40 stopni C przed spożyciem),

2) surowe warzywa (surówki) lub/i owoc,

3) gotowane (warzywa/zupa/owoc).


Produkty niedozwolone na diecie warzywno - owocowej dr Dąbrowskiej:

herbata, kawa, alkohol, napoje energetyzujące, woda gazowana, papierosy, rośliny strączkowe, ziemniaki, ziarna zbóż, inne ziarna i orzechy, bogate w cukry słodkie owoce (np.: banany, gruszki, śliwki i in.), słodycze, ciasta, oleje (tłuszcz), mleko, masło, gumy do żucia, środki przeciwbólowe, środki nasenne, suplementy (na bazie olejów, wyciągów z chrząstek kości czy soi).


II. Drugi etap to ZDROWE ŻYWIENIE, które gwarantuje równowagę w organizmie, a co za tym idzie - pełne zdrowie. "W okresie zdrowego żywienia zaleca się od czasu do czasu krótkie wstawki diety warzywno - owocowej" (są to tzw. przypominajki, czyli np. jeden tydzień w miesiącu).

Jeśli po przeprowadzeniu diety powraca się do niezdrowych nawyków żywieniowych, choroby wyjściowe wracają, czasem nawet atakują organizm silniej niż poprzednio, dlatego też wszyscy, którzy decydują się na przejście diety warzywno - owocowej powinni na zawsze zmienić swoją dietę.


To koniec części 2, ale nie koniec moich wpisów na temat diety leczniczej dr Dąbrowskiej. Już wkrótce pojawią się kolejne! Żeby być na bieżąco, śledź "Czaruj na Zdrowie" na fb lub przez e-mail.

Wszystkie cytaty w tym wpisie pochodzą z książki E. Dąbrowskiej "Przywracać zdrowie żywieniem".

19 sierpnia 2017

"Przywracać zdrowie żywieniem..." - dieta lecznicza dr Ewy Dąbrowskiej, część 1

   Pierwszy raz o doktor Ewie Dąbrowskiej i Jej metodzie leczenia dietą usłyszałam w listopadzie 2013 roku od osoby, która tzw. post dr Dąbrowskiej przeszła i bardzo go chwaliła. Szukałam wówczas sposobu na to, aby dojść do ładu ze swoją tarczycą (od 25 lat mam niedoczynność i Hashimoto), która kompletnie zwariowała po ciąży (wyniki tarczycowe miałam tak dziwne, że nie mieściły się w żadnych normach; endokrynolog stwierdził, że mając właśnie takie nie powinnam mieć siły na nic innego niż leżenie w łóżku, tyłam/chudłam/puchłam w tempie rekordowym - miesiąc po porodzie ważyłam mniej niż przed ciążą [a w ciąży przytyłam 18 kg], natomiast trzy miesiące później miałam już 20 kg więcej).

   Żeby zrozumieć, jak przywracać zdrowie żywieniem i podjąć decyzję, czy to sposób właściwy dla mnie, zaczęłam od zakupu dwóch książek dr Ewy Dąbrowskiej (pierwsza i druga z prawej), w których między innymi przeczytałam o tym, że:



1. W leczeniu farmakologicznym ustępują objawy choroby, a nie przyczyny. Pacjenta zalecza się na chwilę, by potem choroba zaatakowała ponownie, a leki, które przyjmuje mają często szereg skutków ubocznych, dodatkowo też można się na nie uodpornić.

2. Większość społeczeństwa nie zna zasad zdrowego żywienia, nie ma ich nawet w programie studiów medycznych! "Wegetarianizm jest traktowany często jako dziwactwo, a posty uważa się za szkodliwe. Natomiast obserwuje się powszechną akceptację tzw. "dobrego żywienia", gdzie podstawą jest tradycyjny schabowy i wysoko przetworzone pokarmy, jak biała mąka, cukier, rafinowane i utwardzone oleje, kawa, piwo. Wynikiem "cywilizowanego" stylu życia są choroby zwyrodnieniowo - zapalne i wciąż rosnąca ilość przedwczesnych zgonów".

3. Choroby cywilizacyjne były leczone głodówkami i dietą jarzynową już ponad wiek temu przez szwajcarskiego lekarza Bircher - Benner, który otworzył własną klinikę w Zurichu i z powodzeniem leczył tam swoich pacjentów (klinika istnieje do dzisiaj).

4. "Organizm człowieka stanowi najwspanialszy, samoregulujący się układ, który dąży do utrzymania stanu równowagi, czyli zdrowia". Współczesny człowiek zaczął jednak rzeczywistość "ulepszać" - poprzez rafinację, denaturację, dodatki chemiczne sprawił, że pokarm nie jest już taki, jak być powinien, a "samoleczące mechanizmy oczyszczania zostały upośledzone", co dało początek chorobom cywilizacyjnym.

5. Główną przyczyną chorób cywilizacyjnych jest to, że jemy za dużo i niewłaściwie. "(...) jedynym prawdziwie skutecznym, przyczynowym lekiem będzie tu głodówka lub dieta półgłodówkowa, która w swych różnych odmianach nazywana bywa również postem".

6. Badania na zwierzętach wykazały, że duża ilość białka zwierzęcego w diecie "stymuluje wzrost i dojrzewanie, ale równocześnie wywołuje podatność na choroby i skraca życie". Dieta bogata w mięso obciąża nerki, zakwasza organizm, powoduje utratę wapnia, rozwój osteoporozy. Mięso po obróbce gnije w naszych jelitach.

7. Mleko krowie (zwłaszcza pasteryzowane) - jak i mięso - gnije w jelitach i może powodować wiele chorób (zmiany zwyrodnieniowe, miażdżyca, odwapnienie kości, alergie). "Mleko od krowy jest najzdrowszym pokarmem dla cieląt, lecz nie dla człowieka!".

8. Biały cukier to trucizna! Wywołuje najwięcej chorób cywilizacyjnych. "Cukier drażni błonę śluzową przewodu pokarmowego, hamuje rozwój naturalnej flory bakteryjnej jelit, upośledza przyswajanie pokarmów i witamin".

9. Dieta przepełniona tłuszczem, białkiem zwierzęcym i cukrem powoduje powstanie w organizmie tzw. wolnych rodników, które uszkadzają organizm. Żywność, w którą człowiek za bardzo ingerował, dostarcza ich jeszcze więcej.


W kolejnych wpisach przeczytasz, na czym dokładnie polega dieta lecznicza dr Dąbrowskiej,  kto może ją stosować, dowiesz się, ile razy podjęłam leczniczy post i poznasz moją opinię na jego temat.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj mnie przez maila (wpisz swój adres mailowy pod tekstem "follow by email" i kliknij "submit") lub polub na facebooku.

Wszystkie cytaty  w tym wpisie pochodzą z książki E. Dąbrowskiej "Przywracać zdrowie żywieniem".

18 sierpnia 2017

Ciasto z kremem (wegańskie, bezglutenowe)

Wczoraj pokazałam Wam, jakie ciasta omijać szerokim łukiem, a dzisiaj przynoszę przepis na pyszny zamiennik :) Wygląda apetycznie i tak samo smakuje! Ale nie wierzcie mi na słowo ;) Zróbcie i przekonajcie się sami!

Najpierw biszkopt! Zatem do dzieła!

Przygotujcie:

- 4 dojrzałe banany,
- 2 łyżki słodu (w oryginale był ksylitol, ja dałam miód),
- 100 g mąki jaglanej (jeśli jej nie macie, zmielcie w młynku kaszę jaglaną),
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia (bezglutenowcy muszą pamiętać o skreślonym kłosie na opakowaniu),
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego.

1. Banany sparzyć, obrać, wrzucić do malaksera, dodać słód i zmiksować na gładką masę.

2. Dodać resztę składników i zmiksować do ich połączenia.

3. Formę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać powstałą masę i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec do suchego patyczka (u mnie było to 45 minut). Wystudzić.

Teraz czas na przygotowanie masy! W jej skład wchodzą:

- 0,5 szklanki suchej kaszy jaglanej,
- 2,5 szklanki mleka roślinnego (u mnie kokosowe),
- 2 łyżeczki oleju kokosowego,
- ok. 3 łyżki słodu (u mnie miód; trzeba próbować, bo może być mniej, zależy, jak słodkie ciasta lubicie),
- 100 g wiórków kokosowych niesiarkowanych (kupuję w Lidlu).

1. Kaszę jaglaną wypłukać w gorącej wodzie.

2. Zagotować 1,5 szklanki mleka roślinnego. Wsypać kaszę, dodać olej kokosowy i gotować ok. 20 minut (często mieszając). Pod koniec gotowania (u mnie po 15 minutach gotowania) dodać słód i 1 szklankę mleka roślinnego.

3. Do ugotowanej masy wsypać wiórki kokosowe i zblendować.

Masę wyłożyłam na wystudzony biszkopt i wcisnęłam w nią borówki. Ciasto wstawiłam do lodówki. Kroiłam następnego dnia. 

Propozycja idealna nie tylko na weekend :)

17 sierpnia 2017

Czytaj skład!

Któż nie lubi ciast? Pewnie większość z nas ma na nie od czasu do czasu ochotę. Ciasta kuszą swym wyglądem, zapachem... Czy ktoś przejdzie obojętnie obok takiej lodówki?


Zatrzymałam się na chwilę, by uwiecznić dla Was skład jednego z tych kawałków. Nie wiem, jaką czcionką jest to pisane, ale na szesnastkę mi nie wygląda... ;) A do tego jaki repertuar! ;) Gdybym przeczytała sam skład, nie widząc zawartości opakowania, mogłabym mieć kłopot z rozszyfrowaniem, o jaki produkt chodzi. Same "smakołyki" na tej liście: syrop glukozowo - fruktozowy, utwardzony tłuszcz palmowy, aromaty, E - do wyboru, do koloru! Po takim cieście to można chyba świecić w ciemnościach ;)


Życzymy długiego życia wszystkim, 
którzy to jedzą! 😕

14 sierpnia 2017

Ekspresowe placki z ciecierzycy (wegańskie, bezglutenowe)


Masz mało czasu, a chcesz zjeść sycące śniadanie? Przygotuj:

- 2 dojrzałe banany,
- 1 szklankę mąki z ciecierzycy,
- 1,25 szklanki wody gazowanej,
- owoce,

opcjonalnie:

- słód (syrop z agawy, syrop daktylowy lub inny),
- szczyptę cynamonu.

1. Obrane banany włóż do miski i rozgnieć widelcem.
2. Dodaj mąkę z ciecierzycy i dolej wodę gazowaną. Wymieszaj. Jeśli dodajesz słód i cynamon to teraz jest ten czas.
3. Rozgrzej patelnię i smaż na złoto z obu stron (bez użycia tłuszczu).
4. Podaj z ulubionymi owocami.

Smacznego! :)

13 sierpnia 2017

Wakacyjne czytanie


Książki dr Ewy Dąbrowskiej przeczytałam pierwszy raz 4 lata temu, teraz do nich wróciłam. "Post Daniela" to tegoroczna nowość wydawnicza i moja pamiątka z wakacji. Wszystkie trzy bardzo polecam!

12 sierpnia 2017

Jak zrobiłam chałwę...

Chałwę kocham miłością wielką! Kiedyś już nawet podawałam Wam na nią przepis: klik. Chodziła jednak za mną długo chałwa ciut inna. Taka trochę rozpływająca się w ustach, mniej zwarta, taka sklepowa... 


Chodziła, chodziła i wreszcie na wakacjach znalazłam na nią sposób :) Wzięłam tahinę (7 łyżeczek), syrop z agawy (do smaku), olej kokosowy (płynny, 3 łyżeczki) i orzechy (składnik opcjonalny). 

Wymieszałam wszystkie składniki, powstałą masę przelałam do małego pojemnika i wstawiłam na kilka godzin do zamrażalnika. A potem to... miałam raj na ziemi ;) I Wy też możecie go mieć!

11 sierpnia 2017

Mój pomysł na wykorzystanie ekspandowanej gryki


Do tytułowej gryki dodałam: olej kokosowy, syrop z agawy, suszone daktyle i jagody goji. Proporcji brak, bo przepis zrodził się w mojej głowie podczas kupowania gryki i było to moje pierwsze podejście do zrobienia takich batonów. Połączyłam składniki (olej i słód muszą skleić wszystko w całość), wyłożyłam na papier do pieczenia i schowałam do lodówki. Po 2 godzinach przekąska wylądowała w naszych brzuchach, było smacznie i słodko!

10 sierpnia 2017

Wakacyjny food haul z "Biedronki"


1. Jagody goji, 9,99 zł
2. Filety z makreli, 4,99 zł (produkt bezglutenowy; składniki: filety z makreli, woda, sok z cytryny, sól, pieprz czarny; może zawierać gorczycę, mleko, jaja, seler, soję, sezam, dwutlenek siarki)
3. Olej kokosowy, 7,99 zł
4. Kasza gryczana z warzywami, 1,99 zł (składniki: kasza gryczana 83,3%, pomidor suszony 4,3%, marchew pieczona suszona 4%, koncentrat pomidora suszony, sól, pomidor pieczony suszony 1,4%, bazylia 0,6%, oregano 0,6%, cząber 0,2%, papryka słodka, pieprz czarny, czosnek suszony; może zawierać gluten, jaja, soję, sezam)
5. Gryka ekspandowana, 2,49 zł (może zawierać mleko i jaja)

9 sierpnia 2017

Wakacyjny obiad poza domem, czyli co włożyć do lunchboxa?


Mieliśmy zaplanowane zwiedzanie, kilka godzin poza domem. Zwiedzanie nie wchodzi w rachubę, kiedy burczy w brzuchu. Usmażyłam więc naleśniki.

Do ich wypełnienia użyłam:
1) w wersji wytrawnej - pasty, którą zrobiłam z awokado, czosnku, odrobiny soku z cytryny i ulubionych przypraw oraz pieczonego bakłażana,
2) w wersji na słodko - kremu czekoladowego, który otrzymałam po zblendowaniu awokado, banana i karobu, na który położyłam plasterki drugiego banana.


Tak wyposażeni mogliśmy ruszać na zwiedzanie okolicy. Głód złapał nas na molo. W trakcie konsumpcji mój potomek rzekł: "W domu smakują wspaniale, a tutaj jeszcze lepiej" :)

8 sierpnia 2017

Szybki obiad na wakacjach


Przygotowanie tego obiadu zajęło mi 12 minut. Makaron i pastę kupiłam w Lidlu. Do tego posiekana natka pietruszki i opcjonalnie pieczony bakłażan (został mi z poprzedniego dnia, więc dorzuciłam go tutaj; pasta była z bakłażanem (ale inne smaki też znajdziecie), więc wszystko się dobrze zgrało). 

Szybko, smacznie, mało zmywania, czego chcieć więcej? ;) 

7 sierpnia 2017

6 sierpnia 2017

Pizza na cieście ryżowym

Po wakacyjnych wojażach czas wrócić do codzienności. Zabieram się zatem do pracy, więc możecie być pewni, że będę tu częściej niż ostatnio. 

Na wakacjach nie miałam wolnego od gotowania - alergie mają to do siebie, że spokojniej się śpi jak przygotowuje się jedzenie samemu. Któregoś wakacyjnego dnia odkryłam ten przepis i powiem Wam, że zajadaliśmy się ze smakiem! Bo cóż to za wakacje bez pizzy?


Na pewno będą powtórki, bo składników ma niewiele i nie jest to zbyt pracochłonny przepis.

Składniki:

- 167 g mąki ryżowej,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 1 łyżeczka cukru,
- 7 g suszonych drożdży,
- 175 ml ciepłej wody,
- 2 łyżki oliwy.

Przygotowanie:

1. Wymieszałam łyżką suche składniki. Powoli dolewałam ciepłą wodę i oliwę.
2. Blaszkę wyłożyłam papierem, posmarowałam oliwą, posypałam odrobiną mąki z ciecierzycy, a następnie wyłożyłam ciasto. Odstawiłam na 15 minut.
3. Rozprowadziłam sos pomidorowy, "ser" (pisałam o nim tutaj) i dodatki.
4. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 220 stopni C i piekłam około 20 minut.


Pyszne jak diabli ;)

22 lipca 2017

Nowość z Rossmanna


A w składzie: marchew gotowana 36%, fasola biała gotowana, olej rzepakowy, seler, woda, naturalny koncentrat soku jabłkowego, pestki słonecznika, sól, naturalny koncentrat soku z cytryny, cebula suszona, pomidor suszony, nasiona czarnuszki 0,21%, curry. [może zawierać gorczycę]

Na wakacyjnym wyjeździe - produkt idealny, po wakacjach - bez problemu do samodzielnego przygotowania w domu! Można posmarować tym chleb albo naleśniki, maczać w tym surowe warzywa albo wykorzystać jako sos do makaronu. A może macie jeszcze jakieś inne pomysły jak wykorzystać ten produkt? Piszcie śmiało, chętnie poczytam :) 

21 lipca 2017

Food haul, czyli zakupy jedzeniowe z Tesco


Tym razem trochę nietypowo... Mój syn po kilku dniach spędzonych z babcią przyszedł do mnie i poprosił o zakup sera. "Chcę spróbować, jak to smakuje!" - powiedział. Ser z krótkim i treściwym składem (mleko, sól, kultury bakterii) znalazłam w Tesco.
Kupiłam też desery twarogowe z ciecierzycy, ale ich smak jest - że tak powiem - wyłącznie dla smakoszy ;)
Oprócz tego w moim koszyku znalazły się: winogrona, 4 awokado, suszone pomidory  i wędzona polędwica, bo ja bez mięsa funkcjonuję już nieprzerwanie kilka miesięcy  i dobrze mi z tym, ale mój syn mięsa się domaga. Firma "Konspol" (seria "Natura") przekonuje mnie swoim składem (z tych dostępnych stacjonarnie), dlatego raz na jakiś czas kupuję ich produkty.

20 lipca 2017

Pianka z chia


Lubię spędzać czas w kuchni i lubię nowe smaki. Załącznik w postaci dwóch zdjęć jest na to najlepszym dowodem :) Przepis i wskazówki dotyczące wykonania deseru znajdziesz tutaj: truetastehunters/malinoweptasiemleczko.


16 lipca 2017

Podrażnienia skóry, oparzenia słoneczne - domowe sposoby


Nastały wakacje, a wraz z nimi nawet kilka upalnych dni (trzymam kciuki za więcej, bo w polskim klimacie to niewątpliwie rarytas). Spędzając dużo czasu na zewnątrz, należy pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu skóry, żeby wieczorem nie spotkała nas przykra niespodzianka w postaci podrażnienia czy oparzenia skóry. Mnie się to niestety zdarzyło kilka razy w życiu... Wtedy pobiegłam po pomoc do apteki, dzisiaj - będąc w trakcie lektury Ewy Kozioł "Wyrzuć chemię z domu" - wiem, jak działać inaczej. 

NAPAR Z RUMIANKU LUB NAGIETKA LEKARSKIEGO: idealny na podrażnienia i poparzenia słoneczne. Należy sporządzić go z 1 łyżki na szklankę wrzątku, a następnie ostudzić w lodówce i przelać do butelki z atomizerem. Poparzone miejsce należy spryskiwać chłodnym płynem.

OGÓREK: ma właściwości ściągające. Wyjęte z lodówki warzywo przekrój na pół i delikatnie masuj poparzone miejsce wewnętrzną jego stroną.

OKŁADY Z OCHŁODZONEJ CZARNEJ LUB ZIELONEJ HERBATY: "ze względu na zawartość taniny i teobrominy bardzo szybko przyniosą nam ulgę, zwłaszcza że "wchłaniają" ciepło z poparzenia" [E.Kozioł, "Wyrzuć chemię z domu"].

15 lipca 2017

Zioła - napar i wywar

Czym się różnią?

NAPAR jest wtedy, gdy zioła zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka minut.


Zalanie ziół zimną wodą, doprowadzenie do wrzenia i gotowanie przez około kwadrans da nam WYWAR.

13 lipca 2017

Gofry jaglano - owsiane (bez glutenu i jajek)

Przepis na jedne bezglutenowe gofry zamieściłam już kiedyś na moim blogu. Napisałam o nich wówczas: 
"Te gofry nie są ani puszyste, ani miękkie, te gofry nie zawierają bowiem glutenu. Uwierz mi jednak, że - jeśli nagle z Twojej diety gluten musi zniknąć - będziesz jadł je z wielkim apetytem. W moim zeszycie z przepisami zapisane są jako "gofry zamiast chleba". W zależności od tego, jakich dodatków użyjesz, mogą być na słodko lub na wytrawnie".

Dzisiaj natomiast przynoszę Wam przepis na chrupiące i miękkie sztuki :) Takie prawie prawdziwe ;) Smaczne i zdrowe! Na pewno będę do nich wracać!



Składniki:

- 100 g mąki jaglanej (możesz zmielić w młynku kaszę jaglaną, jeśli nie masz gotowej mąki),
- 100 g mąki owsianej (jeśli nie możesz spożywać glutenu, pamiętaj, żeby mąka była z certyfikatem, bo owies może być zanieczyszczony glutenem; jeśli nie masz mąki owsianej, zmiksuj w młynku płatki owsiane),
- 4 łyżki świeżo zmielonego siemienia lnianego,
- 2 łyżki ksylitolu lub innego słodu,
- 350 ml mleka roślinnego (w oryginale było sojowe, ja dałam kokosowe),
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (u mnie: bezglutenowy),
- szczypta soli,
- 3 łyżki oleju.

Przygotowanie:

1. Zmiksuj wszystkie składniki poza 1 łyżką oleju.
2. Rozgrzej gofrownicę, 1 łyżkę oleju wykorzystaj do wysmarowania gofrownicy. 
3. Nałóż odpowiednią ilość ciasta i piecz około 5 minut.

Przepis znalazłam tutaj: klik. Wyszło mi 7 sztuk, takich jak na zdjęciu. 

4 lipca 2017

Wegańskie ciasto kokosowe


Ciasto, które swoim smakiem przypomina sernik, a z serem nie ma nic wspólnego... Nic wspólnego nie ma również z jajkami, glutenem, nabiałem, soją, więc jest idealne dla alergików! Składa się zaledwie z 4 składników, więc jeśli chcecie sprawdzić jak zareagują na nie Wasze kubki smakowe, przygotujcie: mąkę kokosową, mleko kokosowe, ksylitol (lub inny słód) i budynie w proszku, (opcjonalnie) wiórki kokosowe. Jest pyszne!

Przejdźmy do szczegółów! Jak je zrobiłam?

1. Do miski wlałam 1,5 litra mleka kokosowego (można dać 1 litr mleka kokosowego i 0,5 litra wody, ale wtedy smak będzie mniej intensywny), wsypałam 1,25 szklanki mąki kokosowej, 0,5 szklanki ksylitolu (albo mniej, sprawdzajcie, czy odpowiada Wam na słodkość) i dokładnie wymieszałam blenderem. Wstawiłam na całą noc do lodówki.

2. Rano dosypałam dwa bezglutenowe budynie (w oryginale były śmietankowe, ja takich nie znalazłam, więc dałam waniliowe), ponownie zblendowałam. Masa była gęsta (taka jak na sernik).

3. Okrągłą formę o średnicy 24 centymetrów wyłożyłam papierem do pieczenia. Wyłożyłam masę. Posypałam wiórkami kokosowymi (myślę, że choć jest to składnik opcjonalny, to warty użycia).

4. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 140 stopni C i piekłam 1,5 godziny. Ważne jest, żeby masa zaczęła odstawać od boków.

5. Po ostudzeniu wstawiłam ciasto do lodówki (najlepiej na kilkanaście godzin, bo to ma znaczenie, jeżeli chodzi o smak).

6. Oryginał przepisu kończył się w punkcie 5, ja dodałam jeszcze mus z mango (obrałam mango i zblendowałam je - koniec przepisu na mus :P) do polania przed spożyciem. 
Do dekoracji posłużył kawałek arbuza (choć - dla najlepszej przyswajalności - owoce z rodziny melonów powinny być jadane samodzielnie, bo bardzo szybko się trawią; pisałam o tym we wpisie "Owoce - łącznie dla maksymalnej strawności") i karambola.


Za przepis dziękuję: www.olgasmile.com (tam wersja dwa razy większa, ja robiłam z połowy Jej porcji).

3 lipca 2017

Lody z owoców leśnych i tahiny

Słońce nieśmiało zagląda przez moje okno, może to lato wreszcie? :) Lato kojarzy mi się z chodzeniem na bosaka, porannym wstawaniem bez budzika, czytaniem książek, na które nie było czasu przed urlopem i jedzeniem lodów. A jeśli już o lodach mowa...


Zrobiłam ostatnio mały eksperyment, którego wynik widać na zdjęciu - zmiksowałam bowiem zamrożone owoce leśne z tahiną (stała sobie w szafce i czekała, aż się zlituję i ją wykorzystam). 

Szybciej się już nie da, a jaki piękny skład :) Można dodać do tego jeszcze jakiś słód, kakao/karob, posypać czymś, co się lubi i może (u mnie wiórki kokosowe). 

Efekt zadowala podniebienie, przekonajcie się sami!

Ps. Niezmiennie polecam również przepis na lody bananowe - on też ma w sobie coś!