Translate

7 grudnia 2016

Kutia z kaszy jaglanej

Kutia to tradycyjna potrawa kuchni ukraińskiej. Nazwa - jak podaje Wikipedia - pochodzi od słowa kókkos, czyli pestka, ziarno. Podstawowymi składnikami kutii są pszenica i mak, ale ile gospodyń, tyle przepisów na kutię... Niektóre wymieniają pszenicę na pęczak, inne na ryż. Ja za kutią z pszenicą w składzie nigdy nie przepadałam, a innej nie jadłam w czasach, gdy moja dieta zawierała gluten. 
Mak natomiast od zawsze kocham miłością wielką :) Koleżanki ze studiów do dziś pamiętają (a było to już kilkanaście lat temu), jak regularnie dorabiałam pobliskie cukiernie, bo jadałam drożdżówki z makiem. Żadne inne mi tak nie smakowały jak z makiem właśnie... Kiedy ktoś szedł na przerwie do cukierni i zbierał zamówienie zbiorowe, nie musiał pytać, co wybieram. Z tego, co wiem, mak jest jednym z najbogatszych roślinnych źródeł wapnia, widać wapnia potrzebował mój organizm... Warto o tym pamiętać, jeśli z naszej diety zniknął nabiał.

Rok temu stałam się szczęśliwą posiadaczką książki, o której na moim blogu wspominałam już wiele razy - "Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej" autorstwa Joli Słomy i Mirka Trymbulaka. Wtedy właśnie zrobiłam kutię. Kutię z kaszy jaglanej. Była pyszna! O dokładkę prosili również goście, którzy jedzą gluten, więc z powodzeniem można zaserwować ją dla wszystkich (o ile oczywiście tolerują wszystkie jej składniki). W tym roku również zagości na moim świątecznym stole, bo - oprócz tego, że jest smaczna, jest też zdrowa (zawiera wiele witamin i minerałów). Zyskuje również na smaku, gdy jest zrobiona z 1-dniowym wyprzedzeniem, co ułatwia przygotowania świąteczne.

Składniki:

- 40 dag kaszy jaglanej (o kaszy jaglanej pisałam tutaj: klik, warto przeczytać), 
- 40 dag maku,
- 40 dag ulubionych bakalii (u mnie: daktyle, morele, rodzynki),
- skórka otarta z 2 pomarańczy,
- 1/2 szklanki brązowego cukru,
- 6 łyżek melasy z karobu.

Przygotowanie:

1. Mak zalałam wrzątkiem i zostawiłam na noc (żeby zmiękł).
2. Kaszę przelałam wrzątkiem na sitku, wrzuciłam do garnka, zalałam wrzącą wodą (wody w ilości półtora razy większej niż objętość kaszy), przykryłam garnek pokrywką i (bez mieszania) ugotowałam do miękkości (około 15 minut).
3. Przecedziłam mak i zmieliłam go.
4. Suszone owoce zalałam wrzątkiem, odcedziłam i posiekałam.
5. Pomarańcze sparzyłam, skórkę utarłam na tarce i przesmażyłam z cukrem (w przepisie jest pół szklanki, ale dałam mniej) i odrobiną wody.
6. Wszystkie składniki połączyłam ze sobą i schłodziłam w lodówce. 

6 grudnia 2016

4 grudnia 2016

Nowość dla łasuchów - Dobry Squat



Jeżeli lubisz słodycze, a jednocześnie nie spożywasz glutenu, laktozy i cukru,  to nowość, która pojawiła się na rynku jest właśnie dla Ciebie! Pyszne batony o... naprawdę dobrym składzie :) 

Zainteresowanych odsyłam również na fb: https://www.facebook.com/dobrysquat/ - tam możecie zobaczyć wszystkie rodzaje. 

My próbowaliśmy tych widocznych na zdjęciu i dajemy im 10 na 10 punktów :)



3 grudnia 2016

Jak wyhodować kiełki w słoiku

"Pomysł na jedzenie świeżych kiełków, jak wiele innych kulinarnych wynalazków, zawędrował do Europy z Dalekiego Wschodu. Według chińskiego podania kiełki odkryte zostały przez żeglarzy, którzy w poszukiwaniu lądu płynęli w górę rzeki Jang-tse-kiang. Kiedy jedynym pozostałym na pokładzie prowiantem okazała się suszona fasola, która pod wpływem wilgoci zaczęła kiełkować, nie mając wyboru spożyli ją, odkrywając, że jest nie tylko smaczna, ale także dodaje sił. Od tego czasu spożywa się również kiełki innych roślin strączkowych, zbóż i nasion roślin oleistych.
Z doświadczenia starożytnych Chińczyków korzystał w XVIII w. angielski podróżnik James Cook. Podczas wielomiesięcznych wypraw na jego okrętach świeżo kiełkowane ziarno służyło jako źródło witaminy C, chroniące marynarzy przed bardzo groźnym w tamtych czasach szkorbutem.
Obecnie jedzenie kiełków służy nam jako wartościowe uzupełnienie diety i ochronę przed takimi chorobami cywilizacyjnymi jak zawał czy rak. Warto więc włączyć kiełki do naszej codziennej diety nie tylko ze względu na to, że są smaczne i niskokaloryczne. Zawierają one naturalne, łatwo przyswajalne przez organizm koncentraty witamin i mikroelementów".


Nie trzeba kupować kiełkownicy, żeby hodować kiełki w domu. Dzisiaj pokażę, jak to zrobić. Wersja dla zabieganych - minimum pracy, maksimum efektu :) I - w przeciwieństwie do kiełkownicy - mało mycia!

Przygotuj:



słoik, gazę lub bandaż, gumkę recepturkę oraz nasiona na kiełki (kupuję je w sklepie eko; nie polecam kupowania w sklepach ogrodniczych, ponieważ kiełki takie są przeznaczone wyłącznie do hodowli gruntowej i zawierają środki konserwujące).

Jak to robię?

1. Wsypuję do słoika suche nasiona (ja do słoika widocznego na zdjęciu wsypałam 10 g nasion).
2. Do słoika z ziarnami wlewam letnią wodę z kranu.
3. Słoik zakrywam gazą i zabezpieczam gumką recepturką.
4. Odstawiam na całą noc.


5. Rano odlewam wodę i słoik wstawiam do pojemnika w takiej pozycji, aby wyciekały z niego resztki wody i był dopływ tlenu. Słoik stawiam w półcieniu.



6. Ziarna płuczę letnią wodą 2 razy dziennie przez kilka dni. Po każdym płukaniu (ja to robię rano po wstaniu i wieczorem przed pójściem spać) słoik ustawiam tak, jak na zdjęciu powyżej.

Tu widać kiełki 3-dniowe.

Te kiełki mają 5 dni.


7. Po kilku dniach kiełki są gotowe. Przechowuję je w lodówce (przed włożeniem do lodówki - osuszam na ręczniku papierowym), a przed każdym spożyciem przepłukuję zimną wodą. 


Kiełki brokuła mają silne działanie przeciwnowotworowe, pomagają obniżyć ciśnienie krwi, wzmacniają układ odpornościowy i nerwowy. Zawierają witaminy: A, B1, B2, B3, B5, B6, B9, C, E, K i minerały: wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, cynk, selen, mangan. źródło

Ps. Za naukę w tym temacie serdecznie dziękuję Pani Ani z mojego ulubionego sklepu eko! 

2 grudnia 2016

Ciasto na pierogi (bez glutenu)

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... Nie ma świąt bez pierogów! Ja od nich właśnie zaczynam moją kolację wigilijną. Pierogi bez glutenu? To możliwe! Robi się je nieco trudniej niż te z mąk glutenowych, ale warto!

Przepis na ciasto pierogowe, o którym dzisiaj mowa, pochodzi z książki Joli Słomy i Mirka Trymbulaka "Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej".


Składniki:

- 1 szklanka mąki ryżowej,
- 1 szklanka mąki ziemniaczanej,
- 1 szklanka mąki gryczanej,
- 1/2 łyżeczki soli,
- 2 łyżki oleju słonecznikowego,
- 3/4 szklanki wrzątku.

Wykonanie:

1. Mieszamy wszystkie mąki razem z solą i oddzielamy 3/4 szklanki.
2. 3/4 szklanki mąk z solą zalewamy wrzącą wodą i bardzo dokładnie miksujemy, aby uzyskać bardzo gęste, klejące ciasto. Odstawiamy na 5 - 10 minut, aby lekko przestygło.
3. Dodajemy resztę mąki i zagniatamy twarde ciasto. Pod koniec zagniatania dodajemy 2 łyżki oleju. Ciasto na pierogi ma być sprężyste i gładkie.
4. Wkładamy gotowe ciasto do miski i przykrywamy ściereczką (żeby nie wysychało).
5. Na silikonowej stolnicy silikonowym wałkiem rozwałkowujemy małe porcje ciasta na grubość 2 mm. Wycinamy krążki i na każdym z nich kładziemy po łyżeczce farszu. Palcem zanurzonym w zimnej wodzie smarujemy brzeg ciasta i ostrożnie składamy ciasto, zamykając w nim nadzienie (nie naciągamy ciasta).
6. Pierogi gotujemy w lekko osolonej wodzie około 1 minutę po wypłynięciu.
7. Gotowe pierogi smarujemy olejem, żeby się nie posklejały. Jak przestygną, można podsmażyć je na patelni - będą wówczas i ciepłe, i chrupiące.

Przepis jest sprawdzony, a zdjęcie zeszłoroczne. Polecam! U mnie na pewno i w tym roku zagoszczą na świątecznym stole, już się nie mogę doczekać :)

1 grudnia 2016